Moje dziecięce pokoje, nie moje domy i nie moje mieszkania

Na moim fanpage’u pojawiła się taka oto wypowiedź:

Może napiszesz post w którym pokażesz jak mieszkasz. Dom architekta to bardzo ciekawe z miła chęcią zobaczyłbym twoje pomysły. […]

Mówiąc szczerze nie mam dziś już siły na nic – jest 3:39 a ja od 12tej siedzę plackiem na krześle a od tego puchną nogi ;[ Taki los człowieka, który najpierw myśli, że ma 4 ręce a potem okazuje się, że to zwyczajnie nie prawda!

W odpowiedzi na pytanie „jak mieszkam” … Hmmm ;] Dobre pytanie. Znacie takie przysłowie, że szewc etc? Pani Dyrektor – JA – co by nie było niejasności – nie ma nawet swojego własnego mieszkania (bo uważa, że to wydanie pieniędzy w głupie pasywo). Od zawsze wynajmuję, upgrade’uje, tak też jest teraz (i to chyba najprędzej opiszę).

Pokazując dom moich rodziców (którzy architektami nie są) dowiedzielibyście się, że cenią dziedzictwo bo w domu rodzinnym mam sporo „antyków” (mebli z litego drewna sprzed wojny – nie mówimy o Ludwikach), zegarów, obrazów olejnych, obrusów na stołach, sosnową podłogę z desek i marmur na klatce. Czy jest co pokazywać? Fragmentami tak, w całości – raczej nie bo dom rodzinny projektanta za czasów jego budowy nie  widział toteż jak w każdym domu sprzed lat – są momenty słabsze, są lepsze.

Mój dziecięcy pokój. Cóż o nim powiedzieć kiedy nawet w obrębie jednego domu przenosiłam się trzy razy nie wspominając o życiu w którym Rzeszów jest moim siódmym miejscem zamieszkania.

pokoj-dziewczynki-duzo-ksiazek-i-fotel-1

Tu, gdzie chodziłam do Gimnazjum i Liceum czyli w Sanoku miałam 3 przeprowadzki w obrębie domu. To mój ostatni pokój ;]

pokoj-dziewczynki-duzo-ksiazek-i-fotel-2

Co można o nim powiedzieć? Dziewczynka lubiła czytać ;]

Tego pierwszego z Zagłębia nie pamiętam, ten niemiecki pachniał wiśniami i gospodarstwem, ten dubiecki był malutki ale zaraz za oknem miał piękną prawie stuletnią lipę i jej zapach w lecie i wiatr w niej jesienią są jednym z moich najmilszych wspomnień z dzieciństwa. Te sanockie były „klutowe” – gimnazjum i liceum zobowiązuje, choć ten ostatni z trzech- sosnowy – ma w sobie nadal kulminację emocji które przeżywałam rysując rysunek za rysunkiem z wielkim marzeniem dostania się na wydział architektury. (Zdawałam tylko na architekturę PK i na germanistykę UJ – nie miałam wielu „back up’ów”). Ten pierwszy na krakowskim Ruczaju był nieporozumieniem no i Szuwarowa była końcem świata. Te dwa następne były mieszkaniami mojego życia. Rewelacyjne Podgórze, spełnione marzenie o kamienicy i metraż z ceną – istna fatamorgana a jednak – realne. Ten na campusie w Knoxville nie zasłużył na słowo „studencki” bo raczej był standardem hotelowym. Ten w Warszawie był ciemny jak noc – za to najcichszy pod słońcem i .. miał drzewo za oknem – ogromną topolę. A ten który teraz remontuję… Sami zobaczycie – bo to projekt który Wy (niestety) uwielbiacie najbardziej – czyli „jak urządzić mieszkanie najmniejszym kosztem” (nie moje własne mieszkanie ofkors)!

Pani Dyrektor rozwija się i nie myśli o czymś takim jak MIESZKANIE.

Nie jest moim punktem honoru mieć je na własność bo uważam, że nie ma nic gorszego od braku wolności którą wywołuje 30sto letni kredyt na przykład. Poza tym – znając od kuchni proces inwestycyjny… nie mam najmniejszej ochoty przechodzić go dodatkowo dla siebie samej. Pewnie dom który kupię będzie już wybudowany albo przebuduję sobie jakąś starą szopę czy wieżę ciśnień?
Inwestuję w siebie – to mój cel do 35tki ;] Z reszta – to dla Was dobre – będę zawsze miała dużo czasu na Panią Dyrektor ;]

Jeśli ta inwestycja zaprocentuje: z pewnością wolałabym kogoś z Was zatrudnić, niż spłacać kredyt.

Tak więc – nie mam się czym pochwalić. Raz nie mam czasu nawet na myślenie o tym, dwa nic nie jest wystarczająco dobre i wolę siedzieć na kartonie niż narzekać na okropny fotel ;]

stary-zegar-mocno-spi-przemyslenia-pani-dyrektor

Niedługo w MENU głównym pojawi się strona z projektami mojego biura i z naszymi realizacjami – może to podpowie Wam troszkę?
A tym czasem jeszcze jeden zegar ;] (Nie nie chodzą – za dużo dźwięków)

Jutro pokażę Wam tropikalne łazienki (przyszły mi na myśl, bo dziś stwierdziłam, że łazienka to przestrzeń której nie podbijają rośliny – a powinny! ;])

PD Architekt pozdrawia!

VN:F [1.9.22_1171]
PODOBAŁ CI SIĘ ARTYKUŁ? OCEŃ GO!
Rating: 9.7/10 (3 votes cast)
Moje dziecięce pokoje, nie moje domy i nie moje mieszkania, 9.7 out of 10 based on 3 ratings

About Pani Dyrektor

Architekt o Architekturze | Perfekcyjna Niedoskonałość | Jestem Architektem a to mój Blog Architektoniczny. "Zainspiruj się!" - te słowa znajdziesz w prawie każdym moim poście. Dlaczego? Lubię pokazywać, podsuwać pomysły, zadawać pytania, szukać odpowiedzi, tworzyć koncepcje, wyszukiwać nietypowe rozwiązania.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

.: PaniDyrektor.pl
Przeczytaj poprzedni wpis:
Przebudowa Ep.8 Wspaniałe stodoły zamienione w domy 2z9

Wiecie co?? Doszłam do wniosku, że w tym roku pogoda jest TAK PIĘKNA, że nawet LUDZIE stali się dla siebie...

Zamknij